Turn Autism Around Podcast: Aplikacja Speech Blubs a autyzm

Autorką i wydawcą tego podcastu jest Mary Barbera.

102-TAA-FeatureImage

Autorką i wydawcą tego podcastu jest Mary Barbera.

https://www.youtube.com/watch?v=deCYNB3o12U

Mary: Słuchasz sto drugiego odcinka podcastu Turn Autism Around, a ja nazywam się dr Mary Barbera. Dzisiaj mam dla Was zupełnie wyjątkowy temat. Gościem odcinka jest współtwórca aplikacji dla dzieci ze spektrum autyzmu. Nazywa się Mitja Mavsar i pochodzi ze Słowenii. Jest tatą czterech chłopców, mężem i współzałożycielem firmy Blub Blub Inc. Ich produkty, Speech Blubs i Reading Blubs, wystartowały w 2017 roku i do tej pory pomogły już ponad trzem milionom dzieci z opóźnieniem mowy, autyzmem czy zespołem Downa. Dziś porozmawiamy o samej aplikacji, ale też o modelowaniu wideo, czasie przed ekranem, wspólnej uwadze, hiperleksji i oczywiście o tym, jak rozwijać mowę z pomocą Speech Blubs. Zapraszam na tę pasjonującą rozmowę z Mitją Mavsarem.

Mary: Bardzo dziękuję, że jesteś dziś z nami, Mitja.

Mitja: Dziękuję za zaproszenie.

Mary: Opowiedz naszym słuchaczom parę słów o sobie na początek. Zwykle pytam gości, jak trafili do świata autyzmu, ale Ty na co dzień w nim nie jesteś. Zdradź nam więc coś o sobie i o tym, jak zacząłeś tworzyć aplikacje.

Mitja: Jasne. Nadaję ze Słowenii, gdzie mamy właśnie lockdown. Wszystko zaczęło się w dzieciństwie – sam miałem problemy z mówieniem. Gdy miałem cztery lata, chyba nikt nie rozumiał, co mówię. Poszedłem więc na logopedię. Udało się skorygować większość rzeczy, choć pewnie wciąż słychać to, czego nie poprawiono.

Mary: Zupełnie nic nie słychać, mówisz świetnie.

Mitja: Dziękuję! Jednak jedna wada wymowy została ze mną chyba aż do 16. roku życia. Logopedia dosłownie mnie uratowała, bo w wieku nastoletnim rówieśnicy potrafią być bezlitośni. Kiedy to przepracowałem, niesamowicie zyskała na tym moja pewność siebie i cały mój dalszy rozwój. Później zacząłem pracować w branży internetowej – przez 15 lat byłem projektantem doświadczeń użytkownika (UX). Współpracowałem z wieloma startupami i poczułem, że chciałbym założyć własny, który łączyłby moje ówczesne pasje. Bardzo interesowała mnie psychologia, w tym dziecięca, bo sam miałem już wtedy dwójkę dzieci.

Początki aplikacji Speech Blubs

Mitja: Dziś mam już czwórkę, więc sporo się zmieniło! Mamy też znacznie więcej użytkowników niż wtedy. Ale wracając do początku: poznałem wtedy dwudziestolatka – ja miałem trzydzieści trzy lata – który prowadził warsztaty. Pojawił się pomysł: a gdybyśmy tak pomogli dzieciom za pomocą aplikacji? Dzieciom z trudnościami w mówieniu, tak ogólnie. Chodziło o to, by sterować czymś za pomocą głosu. Czyli aplikacja sterowana głosem – wydajesz dźwięk i piłka się toczy albo uruchamia się animacja.

Mitja: Ten chłopak podszedł do mnie i powiedział: „Hej, starszy kolego, pomógłbyś mi z tym projektem?”. Odpowiedziałem: „Pewnie, zróbmy rozeznanie”. Sam nie miałem pojęcia o terapii logopedycznej – jedynie własne doświadczenia z dzieciństwa, ale to się nie liczy. Nie czuliśmy się pewnie, nie wiedzieliśmy, czy możemy tak po prostu wejść w świat logopedii. Zaczęliśmy więc od spotkań z logopedami w Słowenii, a potem polecieliśmy do Stanów. Pokazywaliśmy nasz skromny prototyp wielu logopedom w Kalifornii. Byliśmy przekonani, że w tej wielkiej Ameryce, w Dolinie Krzemowej, technologia jest wszędzie. A specjaliści reagowali po amerykańsku: „Och, niesamowite, wspaniałe!”, po czym dodawali: „Wiecie, czas przed ekranem i logopedia nie idą ze sobą w parze”.

Mitja: Mieliśmy więc dylemat: czy to ma w ogóle sens? Wróciliśmy do domu i postanowiliśmy spróbować mimo wszystko, chociaż na początku nie zapowiadało się to na zyskowny biznes. Czuliśmy jednak, że warto – że zrobimy coś dobrego dla świata i dla dzieci. Na rynku jest mnóstwo startupów, które zajmują się wyłącznie kręceniem pieniędzy, a pomoc dzieciom wydała nam się po prostu wartościowa. Działaliśmy dalej, ale nasz pierwszy pomysł z animacjami upadł, bo nie mieliśmy pod ręką animatorów – wszyscy pracowali dla nowego, głośnego startupu w mieście. Wtedy wpadliśmy na pomysł: a co, gdybyśmy po prostu nagrali dzieci? Zrobili coś zupełnie naturalnego? Nagrajmy dzieci, a mali użytkownicy będą powtarzać za swoimi rówieśnikami z wideo.

Mitja: Poszliśmy więc do studia – to naprawdę ciekawa historia. Mieliśmy na miejscu logopedę i dzieci przed kamerą. Robiliśmy bardzo podstawowe ćwiczenia, chyba nazywa się to ćwiczeniami narządów mowy. Coś, co niektórzy uważają za niepowodujące powstawania dźwięków mowy, ale i tak się to stosuje. Byliśmy w studiu, a dziecko przed kamerą miało pokazać bardzo proste ćwiczenie. Powiedzieliśmy: „Naśladuj rybkę, dobrze?”.

Mary: Czyli po prostu otwieranie i zamykanie buzi.

Mitja: Dokładnie, tylko otwieranie i zamykanie. Chcieliśmy nazwać to ćwiczenie „rybką”. I wyobraź sobie: jesteśmy w studiu, leci to pierwsze w historii nagranie, stoję ja, Jernej – nasz CEO i współzałożyciel – rodzice i terapeuci. Wszyscy patrzymy w ekran, nagle Jernej spogląda na mnie i mówi: „Zobacz, rozejrzyj się! Wszyscy to robią!”.

Mitja: Całe studio naśladowało rybkę! To było przekomiczne. Pomyśleliśmy: „Oho, trafiliśmy na coś ważnego”. Nie wiedzieliśmy wtedy, że to się nazywa modelowanie wideo. Wyszło zupełnie przypadkowo, ale zobaczyliśmy, że to po prostu działa.

Mary: I od tego momentu wszystko ruszyło. A to było zaledwie parę lat temu – w 2017 roku, kiedy wystartowaliście ze Speech Blubs.

Mitja: Tak, wersję globalną Speech Blubs wydaliśmy w 2017 roku. Wcześniej, w 2015, wypuściliśmy wersję słoweńską, głównie po to, by przetestować ją z rodzicami.

Mary: Aplikacja jest dostępna tylko w dwóch językach?

Mitja: Nie, właściwie słoweńskiej wersji już nawet nie ma. Poszliśmy za rynkiem – Słowenia to kraj liczący zaledwie dwa miliony mieszkańców, mieliśmy tam chyba ze stu pięćdziesięciu zarejestrowanych logopedów.

Mitja: To właściwie żaden rynek. Nawiązaliśmy więc współpracę z amerykańskim producentem, który nagrał materiały z amerykańskimi dziećmi. Każde dziecko i każde nagranie było konsultowane z logopedami – chyba przy każdym filmiku czuwało trzech różnych specjalistów. Wypuściliśmy wersję na rynek USA. Wtedy odezwali się rodzice z Wielkiej Brytanii, że słowa w aplikacji to nie jest prawdziwy brytyjski angielski. Stworzyliśmy więc wersję brytyjską, a potem hiszpańską, portugalską i francuską. Dziś te wszystkie języki są dostępne w aplikacji, więc dziecko może uczyć się z nami również drugiego języka.

Modelowanie wideo a Speech Blubs

Mary: O, super. Przyjrzałam się aplikacji i wiem, że macie już trzy miliony użytkowników. Pokazujecie prawdziwe dzieci, które wydają dźwięki – na przykład odgłosy zwierząt: „zróbmy jak małpka”, pojawia się animowana małpka, dziecko na ekranie naśladuje dźwięk, a dziecko przed ekranem ma zrobić to samo. Podczas ćwiczenia przesuwają się takie paski postępu. Całość jest jednocześnie bardzo rozbudowana i niezwykle prosta. Wspomniałeś o modelowaniu wideo – nagrałam na ten temat wideobloga i podlinkujemy go w opisie odcinka. To metoda poparta badaniami naukowymi. Czy mógłbyś krótko wyjaśnić naszym słuchaczom, czym właściwie jest modelowanie wideo?

Mitja: W codziennym życiu, aby nauczyć się mówić, posługiwać językiem czy zdobyć jakiekolwiek umiejętności społeczne, musimy przebywać wśród innych ludzi, obserwować ich i patrzeć na ich twarze. Dzieci w spektrum autyzmu często nie wykazują takiego zainteresowania twarzami. W naszej aplikacji postawiliśmy na coś zupełnie naturalnego. To naturalne modelowanie wideo jest techniką popartą badaniami, opierającą się na neurobiologii neuronów lustrzanych. Kiedy obserwujemy drugiego człowieka, nasz mózg dosłownie odtwarza to, co dzieje się w mózgu tamtej osoby.

Mary: Działa to jak lustrzane odbicie. Gdy patrzysz w lustro, aktywują się neurony lustrzane – i to nie tylko wtedy, gdy sam coś mówisz.

Mitja: Dokładnie tak. Jeśli w tej chwili otworzę usta, w moim mózgu aktywuje się konkretny obszar, który wywołał ten ruch. W Twoim mózgu, gdy na mnie patrzysz, uruchamia się dokładnie ten sam obszar. Nawet jeśli tylko patrzę, jak kiwasz głową, mój mózg robi to samo. Badania dowodzą, że właśnie w ten sposób się uczymy – przez obserwację. W naszej aplikacji jest mnóstwo filmików z dziećmi. Nawet jeśli maluch od razu nie powtarza, a jedynie przygląda się tym małym „nauczycielom”, ta metoda działa. Przekonaliśmy się o tym na samym początku dzięki jednemu wyjątkowemu wydarzeniu, które było ogromną motywacją dla mnie i całego zespołu.

Mitja: Chodzi o logopedkę, z którą wtedy blisko współpracowaliśmy. Miała wielu pacjentów w spektrum autyzmu i z zespołem Downa. Był wśród nich chłopiec z zespołem Downa i cechami autyzmu. Na każdych zajęciach działo się to samo: nosił okulary i po 30 sekundach je zrzucał, zupełnie odmawiając współpracy. Wtedy terapeutka pokazała mu naszą aplikację.

Mitja: To był przekochany chłopiec, miał wtedy pięć lub sześć lat i zupełnie nic nie mówił. Dzieci z zespołem Downa bywają niezwykle czułe, więc gdy dostał iPada, zaczął go po prostu przytulać. Ten tablet i aplikacja Speech Blubs okazały się dla niego przełomem. Razem z mamą ćwiczyli codziennie po 20 minut. Pamiętam, że po pół roku przyszedł do naszego biura – odwiedzał nas od czasu do czasu. I wtedy po raz pierwszy spojrzał mi prosto w oczy.

Mitja: Zaczął też komunikować się za pomocą gestów. Przez pierwszy miesiąc w ogóle nie brał aktywnego udziału, tylko wpatrywał się w dzieci na ekranie. A potem nagle się otworzył i wspaniale rozwinął. To było niesamowite uczucie.

Mary: To prawda. Wspomniałeś wcześniej, że dzieci z autyzmem zazwyczaj rzadziej patrzą na twarze. Niedawno nagrałam odcinek podcastu – chyba 93., również wrzucimy link w opisie – o badaniach dr. Amiego Klina z Emory University. To wybitny badacz autyzmu, który opublikował świetne prace na temat okulografii (eye-trackingu) u dzieci w spektrum, dzieci rozwijających się typowo oraz u bliźniąt jedno- i dwujajowych. Odkrył, że niemowlęta i małe dzieci, u których później diagnozuje się autyzm, faktycznie nie skupiają wzroku na ludzkich twarzach, interakcjach społecznych ani sygnałach niewerbalnych. Pokazuje na przykład nagranie dwójki maluchów bawiących się wozem z otwieranymi drzwiczkami. Dzieci rozwijające się typowo śledzą wzrokiem „spór” między dziećmi: jedno chce zamknąć drzwiczki, drugie otworzyć. Tymczasem maluchy ze zdiagnozowanym później autyzmem skupiają się wyłącznie na mechanicznym ruchu samych drzwiczek, tracąc cały kontekst społeczny.

Podejście Speech Blubs do czasu przed ekranem

Mary: Dr Klin powiedział, że jeśli w ciągu pięciu minut dziecko omija tysiąc takich interakcji społecznych – ułamki sekund kontaktu wzrokowego, zmianę wyrazu twarzy, grymas czy opór – to spędzanie dużej ilości czasu przed ekranem może być prawdziwym problemem. Szczególnie przed ekranem pokazującym sceny społeczne, ale na których dziecko skupia się na niewłaściwych rzeczach. Wiele lat temu nagrałam wideobloga zatytułowanego „Czas przed ekranem i dlaczego nie warto z niego całkowicie rezygnować”. Wcześniej wspomniałeś, że niektórzy logopedzi mówią: „Musimy uciekać od ekranów”. Nawet podczas ogólnoświatowego lockdownu związanego z COVID-19 ludzie powtarzali: „Och, musimy ograniczyć ekrany”. Całkowite odcięcie się od nich jest dziś niemożliwe, ale musimy korzystać z nich mądrze. Wspomniałeś o tym w kontekście „mądrego czasu przed ekranem”. Czym więc korzystanie z Twojej aplikacji różni się od po prostu sadzania dziecka przed telewizorem czy iPadem na cztery godziny dziennie?

Mitja: Niedawno oglądałem film dokumentalny, z którego wynikało, że przedszkolaki spędzają przed ekranami średnio od czterech do sześciu godzin dziennie, a w Stanach Zjednoczonych jest podobno najgorzej – średnia wynosi tam sześć godzin. To zdecydowanie za dużo. Czas przed ekranem działa jak wszystko inne w naszym otoczeniu, co powoduje wyrzut dopaminy. Mamy okres Halloween, więc dzieci jedzą za dużo cukru. Wiadomo, że jeśli pozwolisz dziecku jeść słodycze codziennie, istnieje ogromne ryzyko otyłości. Z ekranami jest dokładnie tak samo. Jeśli korzystasz z nich z głową, nie zrobią ci krzywdy. Jeśli przesadzasz – masz problem. I dotyczy to nie tylko dzieci, ale też dorosłych. Dorośli to ogromny problem! Sam czasami, zamiast bawić się z dziećmi, gram w gry wideo albo bez przerwy przeglądam Instagrama.

Mitja: W takich sytuacjach dzieciom brakuje bezpośredniego kontaktu twarzą w twarz. I tu dochodzę do odpowiedzi na Twoje pytanie. Jeśli chcesz, aby dziecko rozwijało mowę, umiejętności społeczne i inne kluczowe zdolności, potrzebuje kontaktu na żywo. Musi wchodzić w interakcje z rodzicami, z rówieśnikami. Musi widzieć ludzi bez maseczek i skupiać na nich uwagę. Kiedy zaczynaliśmy, obserwowaliśmy inne popularne aplikacje dla dzieci. Dziś jesteśmy chyba na 9. miejscu w amerykańskim App Store w kategorii dla dzieci, a w większości innych aplikacji widzisz po prostu ładne animacje. Jako projektant doświadczeń użytkownika (UX) doskonale wiem, jak zachęcić kogoś do korzystania z aplikacji. Wiem, jak sprawić, by ludzie wracali do niej raz za razem.

Mitja: Mamy sytuację, w której rodzice są przyklejeni do ekranów, a dzieci oczywiście biorą z nich przykład. Dzieci często po prostu nie mają nic innego do roboty, więc robią dokładnie to samo. Moim zdaniem mądry czas przed ekranem zaczyna się od wyznaczania granic. Zaczyna się od obecności rodzica, który tłumaczy świat. Prowadzono na ten temat badania: uczono dzieci różnych rzeczy, pokazując im materiały wideo. Dzieci uczyły się trochę – przyswajały około 50 procent tego, czego nauczyłyby się, gdyby tę samą rzecz pokazano im w prawdziwym życiu. Co ciekawe, gdy obok był obecny rodzic, który wyjaśniał maluchowi to, co widzi, efekty nauki były znacznie lepsze. Oczywiście nie dorównywały doświadczeniom z realnego świata, ale różnica była ogromna. Dobry czas przed ekranem polega też na tym, że bajki mogą być wartościowe. Nie każda, ale wiele kreskówek tworzy się tak, by uczyć. Jeśli jednak rodzic jest obok i wszystko tłumaczy, jest o niebo lepiej. Można potem wspólnie narysować to, co widziało się w bajce, i tak dalej.

Jak ćwiczyć wspólną uwagę

Mary: Dokładnie tak samo rodzic może postąpić w przypadku ćwiczenia z rybką: otwierać i zamykać buzię jak rybka, robić bąbelki albo naśladować odgłos małpki. Możesz zaangażować dziecko w aplikację: „O, chłopiec robi małpkę! Zobacz, jak mama robi małpkę!”. W ten sposób budujemy kolejną kluczową umiejętność wspólną dla Twojej aplikacji i moich kursów online – wspólną uwagę. Chodzi o dzielenie chwil, nawet przed ekranem, wspólne śmianie się z czegoś zabawnego czy żywą interakcję, na przykład podanie banana, bo maluch ma na niego ochotę, i powtarzanie „banan, banan, banan”. Ten proces parowania bodźców jest kluczowy. Kiedy poznałam Twoją aplikację i dowiedziałam się o Was więcej, zrozumiałam, jak wiele podstawowych koncepcji łączy naszą pracę na rzecz dzieci. Wspólna uwaga ma kolosalne znaczenie.

Mitja: Zdecydowanie się z tym zgadzam. Naszym wyróżnikiem jest to, że nie postawiliśmy na przesadną animację. W centrum uwagi umieściliśmy prawdziwe dzieci, a dopiero w drugiej kolejności wykorzystujemy inne elementy, by podtrzymać zainteresowanie malucha. Z naszych danych analitycznych widzimy, jak zachowują się użytkownicy. Niektóre dzieci powtarzają te same ćwiczenia raz za razem. Można by to nazwać zachowaniami powtarzalnymi, tak charakterystycznymi dla spektrum autyzmu. Uważam jednak, że mądry czas przed ekranem ma miejsce wtedy, gdy rodzic aktywnie uczestniczy w zabawie. Rodzice są tu najważniejsi – tak jak w każdej terapii czy codziennym wychowaniu. Jeśli dziecko siedzi samo przez sześć godzin, oglądając na YouTubie i w telewizji cokolwiek zechce, nie wiemy, do czego to doprowadzi, ale najpewniej nie rozwinie prawidłowych umiejętności społecznych. W literaturze pojawiają się nawet wzmianki o tym, że dzieci oglądające za dużo telewizji przejawiają zachowania ze spektrum autyzmu. I trudno się dziwić!

Mitja: Jeśli dziecko nie bawi się z rówieśnikami na dworze, tylko samotnie ogląda YouTube'a, to jasne, że nie wykształci typowych umiejętności społecznych. Będzie miało problemy z mową, językiem i wieloma innymi rzeczami – zupełnie tak, jakby bez przerwy jadło cukierki i stało się otyłe. Ludzki organizm potrafi zaadaptować się do każdych warunków. Jeśli warunkiem staje się oglądanie kreskówek, to nasze ciało i mózg przestawią się na ten tryb i nauczą się być lepszymi – i bardziej biernymi – telewidzami.

Zdobywanie kontroli echowej

Mary: Zgadza się. Jednym z obszarów, na których się skupiam, jest umiejętność uzyskania przez rodzica lub terapeutę tak zwanej kontroli echowej – czyli sprawienia, by dziecko potrafiło powtarzać dźwięki i słowa. Warto pamiętać, że nawet dzieci rozwijające się typowo w wieku 15 czy 18 miesięcy nie zawsze potrafią powtarzać spontanicznie. Ta umiejętność po prostu jeszcze się u nich nie wykształciła. U dzieci z autyzmem dość powszechne jest to, że część z nich nie mówi, nie wydaje dźwięków i nie nabywa tych zdolności w naturalny sposób. Dlatego w moich kursach online wkładamy ogromny wysiłek w budowanie reakcji naśladowczych: naśladowania z użyciem przedmiotów czy motoryki narządów mowy – jeśli dziecko jest w stanie powtórzyć ruchy buzi. Nie jestem jednak zwolenniczką dotykania twarzy dzieci na siłę.

Mary: Zawsze powtarzam też, że nie da się na siłę wyciągnąć słów z buzi dziecka, nawet jeśli wiemy, że potrafi powiedzieć „banan”. Nigdy nie zmusisz malucha do mówienia. Nawet jeśli pracujemy nad kontrolą echową – a linki do moich podcastów i filmów na ten temat zamieścimy w notatkach do odcinka – najlepszą drogą do jej osiągnięcia są powtórzenia, łączenie bodźców i modelowanie wideo. To wchodzenie „tylnymi drzwiami”: sprawianie, by nauka była atrakcyjna, radosna i oparta na systemie wzmocnień. A jako twórca aplikacji z pewnością jesteś prawdziwym ekspertem od wbudowanych systemów nagradzania. Czasem słyszy się ekspertów od rodzicielstwa mówiących: „Nie wierzymy w groźby, kary ani przekupstwo” – i ja się z tym całkowicie zgadzam.

Mary: Ale kiedy dodają: „Nie wierzymy w nagrody ani wzmocnienia”, to tak, jakby powiedzieli, że nie wierzą w grawitację. Przecież cały świat opiera się na zasadzie pozytywnego wzmocnienia, bez względu na to, czy w nią wierzymy, czy nie.

Mitja: Na tym opiera się cała psychologia rozwinięta w ubiegłym stuleciu. To po prostu nauka o zachowaniu, nie ma tu z czym dyskutować.

Hiperleksja a Reading Blubs

Mary: To działa jak grawitacja: wzmacniasz zachowanie, więc jego częstotliwość rośnie. Przejdźmy teraz do kolejnego ważnego tematu. W Waszej aplikacji macie wspaniałe filmiki i wykonaliście niesamowitą pracę, rozwijając ją na pięć języków. Stworzyliście też nową aplikację o nazwie Reading Blubs, która skupia się na wczesnej nauce czytania i umiejętnościach przedszkolnych. Sama badałam temat hiperleksji, ponieważ mój syn Lucas miał z nią do czynienia w dzieciństwie. Chodzi o zdolność czytania lub rozpoznawania liter, zanim dziecko zacznie na dobre mówić. Podobno w autyzmie ta część mózgu bywa nadmiernie stymulowana przez litery i cyfry. Wielu rodziców – w tym ja kiedyś – powtarza sobie z ulgą: „W porządku, to tylko hiperleksja, to nie autyzm”. Tymczasem często to obie te rzeczy naraz. Nie każde dziecko z hiperleksją jest w spektrum, bo niektóre maluchy z bardzo wysokim IQ po prostu szybciej uczą się czytać.

Mary: Kiedy jednak przyjrzałam się Waszej aplikacji Reading Blubs, zauważyłam, że nie stawiacie rozpoznawania liter na pierwszym miejscu. Skupiacie się bardziej na słuchaniu opowiadań i rozumieniu ze słuchu. Moim zdaniem to znacznie ważniejsze, zwłaszcza dla maluchów w wieku żłobkowym i przedszkolnym, które nie zmagają się z hiperleksją.

Mitja: Dokładnie. Zanim powstała aplikacja, przeprowadziliśmy badania, rozmawialiśmy z rodzicami, nauczycielami i terapeutami. Zauważyliśmy pewien wyraźny trend: rodzice nie czytają dzieciom codziennie. Wiedzą, że powinni, ale tego nie robią. Wielu z nich wraca z pracy wykończonych, bo łączy dwa etaty. Są ojcowie, którzy czują się spięci i brakuje im wyobraźni, by ożywić książkę i zamienić lekturę we wspólną zabawę. Zauważyliśmy też, że aplikacje dostępne na rynku skupiają się głównie na nauce czytania dla sześcio- i siedmiolatków, kiedy nadchodzi już czas na samodzielną lekturę. Dla przedszkolaków najważniejszy jest jednak czas na słuchanie opowieści. Oczywiście mogą bawić się nazwami liter – albo i nie – ale kluczem jest to, by osłuchały się z odpowiednią liczbą historii. W Reading Blubs wykorzystaliśmy ten sam mechanizm: dziecko-lektor robi dokładnie to, co idealny rodzic podczas czytania bajki na dobranoc.

Mitja: Taki zaangażowany rodzic czyta z ogromnym entuzjazmem, zadaje po drodze pytania i pozwala dziecku dotykać ilustracji w książce. Na tym właśnie polega czytanie w naszej aplikacji. Dziecięcy lektor czyta bajkę, a maluch pomaga bohaterom iść naprzód, dotykając ekranu. Mamy na przykład alpakę, którą można „ostrzyc”. Przypomina to tradycyjną książeczkę, tylko świetnie przeniesioną w świat cyfrowy. Widzimy fantastyczne rezultaty – dzieci z zapartym tchem śledzą te opowiadania. Po zakończeniu bajki to samo dziecko pojawia się na ekranie i pyta: „Jak miała na imię alpaka?” albo „Jakiego koloru był rowerek?”. Dziecko odpowiada na pytania zadane przez prawdziwą osobę, klikając odpowiednie przyciski na ekranie.

Mądry czas przed ekranem

Mitja: Staramy się więc tworzyć wartościowy, mądry czas przed ekranem dla naszych użytkowników. Jest to dostępne w ramach tej samej subskrypcji. Jeśli więc subskrybujesz Speech Blubs, otrzymujesz to za darmo – tak samo w przypadku subskrypcji Reading Blubs. Rodzic może korzystać ze Speech Blubs z rocznym, dwuletnim czy trzylatkiem, a z Reading Blubs na przykład od około dwóch i pół roku. Widziałem dwuipółlatki radzące sobie świetnie, ale aplikacja jest przeznaczona głównie dla dzieci w wieku od 3 do 5 lat. Dotyczy to dzieci rozwijających się typowo – w przypadku innych dzieci może to nastąpić później, w zależności od ich indywidualnych potrzeb.

Mary: I znowu – jestem przekonana, że w przypadku Reading Blubs idealnie, a wręcz koniecznie, byłoby, aby rodzic towarzyszył dziecku i nadzorował zabawę. Chodzi o to, by nie skończyło się na ciągłym przewijaniu ekranu, by znowu ogolić lamę. „Dobra, wracamy i znowu golimy lamę”, bo właśnie w takich powtarzalnych czynnościach dzieci w spektrum autyzmu mogą się zablokować. W ramach moich kursów online stworzyłam program czytania książek i jednym z jego założeń jest, aby rodzice chodzili z dzieckiem do biblioteki raz w tygodniu, wypożyczali pięć, siedem czy dziesięć nowych książeczek, oddawali stare i czytali proste historie. A przy tym zadawali proste pytania. Podczas lockdownu wywołanego COVID-19 wiele bibliotek było zamkniętych, więc ktoś polecił mi aplikację „EPIC”, która oferuje całe mnóstwo książek. Uważam, że im więcej mamy narzędzi, dzięki którym możemy sami czytać dzieciom, tym lepiej. Subskrybujemy tę aplikację, bo sprawdza się doskonale nawet u mojego 24-letniego syna z głębokim autyzmem – możemy wspólnie wybierać proste książki, przeglądać je, zadawać pytania i wartościowo wypełniać czas.

Mary: A dla wielu rodziców na całym świecie wypełnienie dnia, zwłaszcza z dzieckiem w spektrum autyzmu, bywa ogromnym wyzwaniem. Wszyscy staramy się robić, co w naszej mocy. Myślę, że aplikacje takie jak Wasze, Speech Blubs i Reading Blubs, to wspaniała okazja, by zyskać kolejne narzędzia w rodzicielskim przyborniku. Sama gorąco zachęcam rodziców do nagrywania własnych filmików. Problem jednak w tym, ile takich nagrań jesteś w stanie przygotować? Wy macie całe studio produkcyjne, nieustannie dodajecie nowe materiały, występują tam różne dzieci – dzięki temu unika się monotonii i oglądania mamy powtarzającej „głowa, ramiona, kolana, pięty” dziesięć razy z rzędu. Im większą elastyczność i różnorodność zapewnimy dzieciom – im więcej nowych opowieści i nowych sposobów działania –

Mary: tym większe korzyści przyniosą te pomoce. Dokładnie tak. Świetnie! Myślę, że poruszyliśmy dziś mnóstwo ważnych tematów. Cieszę się, że mogę udostępnić link partnerski: MaryBarbera.com/blubs. B-L-U-B-S. Świetna, nietypowa nazwa. Możesz sprawdzić Speech Blubs i Reading Blubs – obie aplikacje są w ramach jednej subskrypcji, to zaledwie kilka dolarów miesięcznie. Możesz wybrać subskrypcję roczną lub miesięczną, a także skorzystać z bezpłatnego okresu próbnego, co zawsze jest świetnym rozwiązaniem, aby sprawdzić, czy aplikacja odpowiada Twojemu dziecku.

Mitja: Jest jeszcze jedna rzecz w naszej aplikacji, która jest całkowicie bezpłatna, dostępna przed jakąkolwiek płatnością. To wstępne badanie przesiewowe. Wystarczy podać datę urodzenia dziecka i otrzymujesz zestawienie wszystkich kamieni milowych – i to nie tylko dotyczących mowy, języka czy czytania, ale także pragmatyki, zabawy i słuchu. W dobrych miesiącach badamy w ten sposób około 150 tysięcy dzieci miesięcznie. Widzę, jak wygląda sytuacja na całym świecie – jeśli masz dwulatka, musisz naprawdę długo czekać na wizytę u logopedy i diagnozę...

Świetna alternatywa podczas oczekiwania na wizytę u logopedy

Mary: I czeka się też na wizytę u neurologa dziecięcego czy na rozpoczęcie terapii. Masz absolutną rację. Jedna z mam biorących udział w moim kursie dla rodziców maluchów miała 20-miesięczne dziecko – bez diagnozy, bez terapii. Mieszkała w Wielkiej Brytanii i powiedziała, że czas oczekiwania na logopedę wynosił aż 18 miesięcy! I to tylko na samą diagnozę logopedyczną. Te kolejki są zatrważające, dlatego piszę moją drugą książkę, Turn Autism Around. To praktyczny przewodnik dla rodziców, z którego mogą korzystać, czekając na diagnozę lub rozpoczęcie terapii. Oboje przecież wiemy i wierzymy, że rodzice mogą zmienić wszystko. Korzystanie z takich aplikacji jak Wasza i zdobywanie wiedzy ma ogromną moc – a jeśli słuchają nas specjaliści, zachęcam: wspierajcie rodziców i dawajcie im narzędzia do działania.

Mary: Posiadanie narzędzi, które pomagają zaangażować dziecko, to po prostu wspaniała sprawa. Wszystko – bezpłatne badanie przesiewowe, darmowy okres próbny oraz subskrypcję – znajdziesz na stronie MaryBarbera.com/blubs. W notatkach do odcinka znajdziesz też linki do wszystkich materiałów, o których wspominaliśmy. Na zakończenie odcinka – ponieważ jednym z moich celów jest pomaganie rodzicom i specjalistom w redukowaniu stresu i czerpaniu większej radości z życia – jako tata czterech chłopców, twórca aplikacji i mąż, czy masz jakieś sprawdzone sposoby na dbanie o siebie lub radzenie sobie ze stresem, które stosujesz na co dzień lub gdy masz chwilę wytchnienia?

Mitja: Ostatnio miałem akurat trzy bardzo stresujące dni. Nie wychodziłem z domu przez trzy dni z rzędu. Zazwyczaj podczas lockdownu po prostu wychodzę z dziećmi na łono natury – czasem sam, ale najczęściej z chłopcami. Tak, stres to poważny problem. Myślę, że powinniśmy po prostu spędzać mniej czasu przed ekranami, a więcej na łonie natury. Jeśli to zrobimy – niekoniecznie całkowicie rezygnując z ekranów, ale po prostu ograniczając z nich korzystanie, dokładnie tak, jak powinniśmy ograniczać liczbę wycieczek do lodówki... We wszystkim chodzi o równowagę. Tak, równowaga jest kluczem.

Mary: Tak, tak, absolutnie. Bardzo podoba mi się pomysł spędzania czasu na łonie natury – wiem, że mnie to również pomaga rozładować stres. Bardzo Ci dziękuję, Mitja. Cieszę się, że mogłam Cię lepiej poznać. Z radością będę obserwować Wasz rozwój i kibicować Waszym staraniom, by pomagać dzieciom z trudnościami w rozwoju mowy, z autyzmem i każdemu, kto zmaga się z mówieniem. Dziękuję Ci bardzo za poświęcony czas i życzę wszystkiego dobrego!

Mitja: Dziękuję.

Wróć do wszystkich artykułów